Właśnie, chcąc ocenić chylący się ku końcowi rok '11 potrzeba wziąć + i - z ostatnich 12 miesięcy. Chce mi się? -nie. Z każdego żałowanego zagrania, błędu czy z każdej porażki zawsze wyniesiesz naukę na przyszłość. Czyli czy za każdym razem, nie ważne co jak się skończy jest dobrze? No tak i no nie. Patrząc co zmienić czy czego nie robić a myśląc o tym co mogło być i trwać? Zatem nawiązując do rokminy z Sebastianem na stacji zaczynając 'pasterke '11' wcale nie powinniśmy zapijać i zapomnieć tego roku. Naturalnie z pewnej perspektywy. Ile nas nauczyły nasze, czyjeś, błędy, porażki lub zwycięstwa. Działając z głową i rozwagą można przeżyć kolejne 12 miesięcy dużo lepiej, wziąć poprawkę na podejście do życia i ludzi, nie przejmować się głupotami tylko dążyć do celu, twardo, burząc murzy i niszcząc przeciwników bez litości ku szczęściu swojemu i swoich bliskich.
Wymagać więcej i więcej od siebie, nawet pomimo przekraczania i tak zawyżonych norm, jednocześnie nie zartracając się w tym. Parę większych planów i większych ambicji by dosięgnąć szczytu możliwości od tak.
Ile z tego dojdzie do skutku? - o tym nie czas myśleć, lecz zachwycać się jak wygramy.
siema i szczęśliwego ;3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz